...czyli wszystko o cemencie

  Gdzieś Ktoś Coś, czyli konfekcjonowanie

Od kiedy powstały wielkie powierzchnie handlowe, czyli różnego rodzaju markety zajmujące ogromne powierzchnie, coraz częściej można natknąć się na tajemnicze nazwy produktów, nie mówiące nam nic, a brzmiące pięknie i cudownie. Szukając producenta najczęściej natkniemy się na wyraźny napis: "wyprodukowano dla" - i tu pada nazwa konkretnej sieci. O wiele mniejszymi literkami w bocznym miejscu napisano kolejnych kilka wyrazów: zakład produkcyjny XYZ w P. Co to tak naprawdę oznacza dla nas jako kupujących? Ano dużo i nie zawsze dobrze.

Po kolei:

  • pełną odpowiedzialność za jakość produktu ponosi sam market (oczywiście z naszego (kupującego) punktu widzenia
  • to, że dany towar wyprodukował zakład znany w branży nie oznacza dla nas nic albo prawie nic, bo za recepturę, sposób produkcji odpowiada nie zakład, ale market, który najzwyczajniej w świecie podpisał z nim umowę, by w ramach - tych oto dokumentów technicznych - wyprodukować pożądany produkt - stąd producenci mogą być różni, choć jedna nazwa produktu i jedno jego określenie gatunkowe czy rodzajowe
  • w teorii wszelkie parametry powinny być zbieżne lub takie same, lecz w praktyce - bywa z tym różnie, przecież każdy z producentów ma swoją linię technologiczną różniącą się bardzo często od sąsiada zza miedzy
  • oczywistym wyznacznikiem tzw. markowych produktów i "marketowych" jest cena - zwykle markowe mają ją wyższą

Tak naprawdę ocena tego, czy nam coś smakuje, czy odpowiadają nam dane zalety czy cechy danego towaru zależy tylko i wyłącznie od nas, naszej znajomości i wiedzy w danej dziedzinie, a także tego, w jaki sposób przebiega sam proces produkcji u danego wytwórcy.

Coraz częściej, choćby z racji rozwoju wielkich sieci handlowych zajmujących się budownictwem, można zaobserwować to zjawisko i tam. Nazw tych sieci wymieniał nie będę, każdy z nas zna ich pewnie dość - choćby owe wielkie powierzchnie handlowe ulokowane na obrzeżach wielkich miast w charakterystycznych kolorach: zielonym, pomarańczowym czy czerwonym, brzmiące z niemiecka i kojarzące się z panem, którego programy przez lata pozwalały zwykłym majsterkowiczom poczuć się jak namiastka MacGyvera.

W takich miejscach można wyróżnić kilka odmian tego, o czym wspomniałem na wstępie:

1. Dotyczy to zwykle produktów reklamowanych jako "najtańsze", "hit dnia" i temu podobne. W jednej z wersji producentem jest znana firma, lecz jakość wykonania nie jest najlepsza - flizy już na pierwszy rzut oka potrafią się różnić grubością, długością boku, a pierwsze próby dopasowania produktu po zakupie już "na miejscu" pokazują, że bywa on np. także łatwo łamliwy. Drugi przypadek - to najczęściej import z jakiegoś azjatyckiego kraju, zwykle z Chin. W obu z nich za wady produktu odpowiada nie supermarket, tylko podmiot wprowadzający, importer albo producent gdzieś w Polsce. W razie reklamacji ścieżka jest następująca: market zgłasza ją do firmy od której nastąpił zakup, a kolejna informacja dotrze w końcu jak wspomniałem albo do zakładu odpowiedzialnego za produkcję w Polsce, albo do importera. Sytuacja jest klarowna - nawet jeśli produkt nosi nazwę, która już potem się nie pojawi, bo jest jednorazowa, na tę konkretną promocję.

2. Konfekcjonowanie - czyli najprościej rzecz ujmując przepakowywanie produktów z dużych opakowań na małe, czyli ktoś "ściąga" na plac, jak się to nazywa, zestawy całosamochodowe np. kamienia a potem sprzedaje w mniejszych opakowaniach: po 25 kilogramów, po 10 i mniej. Niby nic, ale można zwrócić uwagę na trzy główne grupy produktów:

  • takie, które występują pod nazwą producenta
  • takie, które są w zasadzie homogeniczne i jednakowe u wszystkich i ich właściwości są niemalże identyczne
  • takie, w których producent nie daje nazwy na konfekcjonowany produkt

Pierwszy z nich dotyczy zasadniczo różnego rodzaju piasków, kamieni i innych surowców naturalnych (np. grysy), jakie są spotykane w sklepie. Jest to ten sam produkt co (zwykle) na kopalni czy kamieniołomie, mający nazwę np. grys biały dolomitowy, zwany obiegowo Biała Marianna. Mimo że na konfekcjonowanym produkcje jest napisane: wyprodukowano w Zakładzie Usługowym A. w Z., to tak naprawdę cała ta produkcja polegała na wrzuceniu owego kamienia do worka mającego owe 10 kilogramów i jedyna nieprzyjemność, jaka może nas spotkać, to zaniżona waga worka (zawsze jest napisane +- 5%, lub np. wagowo +- 0,2 kg) lub domieszana inna (zwykle tańsza "sąsiednia") granulacja i tyle. W razie wątpliwości co do samego produktu, wszelkie dane techniczne czy inne zakład konfekcjonujący dostanie tak czy inaczej od producenta, czyli - w naszym przykładzie - kamieniołomu akurat z okolic Kotliny Kłodzkiej, bo tam ów biały grys dolomitowy pod taką nazwą jest wydobywany.

Drugi z nich - to zasadniczo typowe masowe produkty w rodzaju gwoździ, gwózdków i im podobnych. Produkt jest masowy, najzwyklejsze, najpopularniejsze mają na tyle zbliżone charakterystyki, że zwykły klient tego nie zauważy. Oczywiście każda partia jaka jest w dostawie może być "przygotowana" na bazie innego producenta, ale także w tym wypadku firma konfekcjonująca nie odpowiada za jakość towaru, poza jednym wypadkiem - kiedy jakiś mniejszy producent dostarcza owe gwoździe własnej produkcji. O tym, że każda partia jest z innego zakładu metalowego dowiedzielibyśmy się każdorazowo żądając odpowiednich deklaracji. W zwykłym życiu jednakże jest nam to zbędne, a typowe parametry zupełnie nam odpowiadają.

Ostatnim przykładem konfekcjonowania i najbardziej niebezpiecznym pod względem jakości jest ten, w którym zakład konfekcjonujący kupuje produkt, po czym zmieniając jego "opakowanie" wrzuca na rynek pod własną marką. Dzieje się tak przynajmniej z trzech powodów:

  • żaden z markowych producentów nie lubi kiedy jego - zwykle znane - logo, nazwa czy renoma jest zastępowane przez firmę nie kojarzącą się w tzw. szerokim świecie z niczym szczególnym, lub o wiele mniej znaną. Zasadniczo na takie działania musi być zgoda centrali głównego importera bądź producenta, jeśli takowy znajduje się na terenie kraju, a czasem obu z nich.
  • odpowiedzialności za taki produkt nie ponosi bowiem importer czy producent, ale zakład, który konfekcjonował dany produkt. Dzieje się tak, gdyż nie jest on pakowany w oryginalne worki z nadrukiem "Wielkiej Firmy", nie jest on pakowany na oryginalnej linii technologicznej, bywa, że nie jest on w czasie pakowania poddawany aż takim rygorom jak oryginalny.

Dla nas jako kupujących oznacza to zwykle to, że wszelkie reklamacje będą załatwiane z zakładem konfekcjonującym dany produkt, a nie z oddziałem czy przedstawicielem "Wielkiego Producenta", mogą mieć one (np. w przypadku cementów czy szerzej produktów na bazie cementu - takich jak kleje, zaprawy itd.) zupełnie inne pewne parametry (np. okres trwałości, który często wiąże się z tym, w jakie worki i w jakich warunkach jest on pakowany). Tym, kto wystawia i firmuje wszelkie dokumenty, nie jest ów "Producent", lecz zakład konfekcjonujący.

Trzecią i ostatnią przyczyną jest próba wprowadzenia na rynek nowego produktu, nieznanego producenta - który wprowadza go pod istniejącą i znaną już marką. Także w tym wypadku pełną odpowiedzialność ponosi ta firma, pod której marką wprowadzany jest na rynek dany produkt.

Przyczyny owe zostały rozdzielone nie bez powodu - dwie pierwsze z jakiegoś powodu zwykle wskazują na jakąś próbę zatarcia złego wrażenia (np. kampania reklamowa, duża wpadka, "scysje" czy "nieporozumienia" z innym gigantem na rynku wywołane przez poważny konflikt). Może to być także próba wprowadzenia na rynek produktu o nieco innych właściwościach niż "oryginał".

Oznacza to, że w tym przypadku należy ostrożnie podchodzić do takiego produktu, zastanowić się dłużej, zanim zostanie podjęta decyzja o jego zakupie. Należy wczytać się we wszystko, co pisze producent oryginału i konfekcjoner, by wychwycić znaczące różnice, czasem bardzo istotne dla nas jako użytkowników (może dotyczyć to np. składu, parametrów czy choćby daty trwałości czy przydatności do użycia). Trzeba mieć cały czas z tyłu głowy, że mimo iż pisze "Wielki Producent", to tak naprawdę my do niego nie będziemy mieli nic, dla nas podmiotem odpowiedzialnym za wszystko jest konfekcjoner. Firma która zmieniła opakowanie. Jakiś powód takiego zachowania musiał być, mimo że niemal zawsze jest nam on nieznany.

Pamiętajmy zawsze, że na nasze "żale" "Wielki Producent" może odpisać, że sprzedał on towar pełnowartościowy, a co się z nim potem działo, tego on niestety już nie wie i za to nie ponosi odpowiedzialności. I szansa na tak brzmiącą odpowiedź jest bardzo znacząca, niemal granicząca z pewnością.

Ostatni zaznaczony wypadek - czyli nieznana na naszym rynku firma wchodzi pod obcą znaną już marką - jest dla nas łaskawy. Dość często może się okazać, że kupimy za stosunkowo niewielkie pieniądze towar znacznie lepszej jakości, niż by nam się mogło wydawać. Dzieje się tak z prostego powodu - zasadniczo żaden "Wielki Producent" godząc się na coś takiego nie będzie chciał zrujnować i zniszczyć sobie opinii o sobie wprowadzając na rynek szmelc, który nie nadaje się do niczego poza wyrzuceniem do najbliższego kontenera na śmieci. W tym wypadku, podobnie jak wcześniej, to nie producent, ale firma konfekcjonująca, czy szerzej - wprowadzająca towar na rynek, ponosi przed kupującym pełną odpowiedzialność za jego jakość

3. Konfekcja, czyli udaję, że produkuję

Czasami można natknąć się w sklepie np. na cement, na którym jest oznaczenie 32,5 a producentem nie jest żadna cementownia, żaden znany holding, tylko jakaś firma typu przesypownia, albo nazwa "nic nie mówiąca i niespotykana gdzie indziej". Warto wtedy poszukać składu, bo może się okazać, że taki cement został stworzony poprzez wymieszanie cementu o klasę wyższego z jakimś neutralnym wypełniaczem, np. piaskiem kwarcowym czy innym, co oznacza, że po prostu osłabiono oryginalnie kupiony przez owego konfekcjonera towar.

Za jego właściwości rzecz jasna odpowiada firma konfekcjonująca, a nie producent oryginalnego cementu. Tak naprawdę to, czy i w jakiej ilości zostało coś dosypane do "środka" jest słodką tajemnicą owej firmy. Podobnie to, jak dany towar będzie się zachowywał w nieco nietypowych warunkach, kiedy dodamy takie a nie inne plastyfikatory czy chemię. Tego nie wie nikt. Raz może zachowywać się tak, a raz zupełnie inaczej. Takie produkty należy omijać szerokim łukiem, gdyż tak naprawdę jedynym pewnikiem jest to, że nie wiemy, co kupujemy. W zasadzie jest to decyzja typu "totolotek na własną odpowiedzialność".

Tak krótki i dość skrócony przegląd tego, co jest oferowane w marketach budowlanych pod hasłem "konfekcja" czyli wtedy kiedy podmiot odpowiedzialny za jakość nie zgadza się z producentem (czasem ten pierwszy opisywany jest jako "zakład konfekcjonujący"), pozwala na zauważenie, jak wiele pułapek kryje się za wydawałoby się niewielkimi zmianami w nazwie - czasem są to bonusy, ale najczęściej coś znacznie gorszego, gdyż oznaczające, że albo jakiś producent miał problem w danym konkretnym miejscu pod swoją realną nazwą (tu: markecie budowlanym), albo bywa - produkt oferowany jest tańszy od oryginału, lecz z jego jakością bywa różnie.

Dwa pierwsze przypadki konfekcjonowania dotyczą najzwyczajniej w świecie jedynie zwykłych, codziennych towarów masowych, które są albo porównywalnej jakości u wszystkich producentów, których jest multum, albo ich zakup możliwy jest jedynie w ilościach liczonych w dziesiątkach ton, co przekłada się na jednostki obiegowo zwane "wanną" o wadze około 25 ton...

Szukając produktu wysokiej jakości, którego parametry techniczne bardzo mocno wpływają na to co robimy, którego skład ma nieraz decydujący wpływ czy w ogóle uda nam się coś zrobić, lepiej jest kupić, dopłacając kilka złotych, produkt sygnowany oryginalnie przez "Wielkiego Producenta" nawet w tym samym markecie, lub poszukać firmy czy przedsiębiorstwa, które sprzedaje takie wyroby nie jako "konfekcjonowane przez", "wytworzone przez", ale z logo i informacją, że ich producentem jest ten "Wielki" a nie ktoś, kto je przesypywał.

Mimo że koszty mogą być nieco wyższe, to jakość i wartość dodana, jaka jest związana z faktem pełnej odpowiedzialności przez przedstawiciela na Polskę (jeśli nie ma tutaj zakładu produkcyjnego) lub samego "Wielkiego Producenta" - na pewno jest o wiele cenniejsza niż ta złotówka czy dwie przy zakupie. Wiemy, że kupiliśmy oryginał, a nie coś, co stara się nim być.













© 2012-2017    bialycement.pl
Valid XHTML 1.0 StrictValid CSS 3