...czyli wszystko o cemencie

  Kilka uwag w temacie targów Budma 2013

Kolejna końcówka stycznia, a więc kolejne targi Budma, ta sama trasa do i z Poznania. Zmieniają się tylko dwie rzeczy: warunki pogodowe i same targi. Te pierwsze co roku inne, te drugie - co roku mniejsze i uboższe. Uwidacznia się w sporej części brak pomysłu na to, jak mają targi budowlane wyglądać i kto ma na nich być. Coraz trudniej znaleźć firmy, które mogą coś zmienić i naprawdę coś zmieniają, coraz trudniej spotkać kompetentne osoby na targach, które potrafią odpowiedzieć czym dany towar jest i jak się zachowuje pod względem technologicznym. Coraz więcej zaś znudzonych przedstawicieli za stoiskami czy stolikami...

Tak naprawdę spokojnie można wskazać na minimum pięć ważkich problemów, z jakimi spotykają się zwiedzający, chcący dowiedzieć się o tej czy innej technologii:

1.

Są materiały dość specyficzne, choćby biały cement. Wielkie targi - wielkie pytania - wielkie oczekiwania. Zbyt często wielkie rozczarowanie. Pytanie o biały cement kończy się w zasadzie jednym wielkim zdziwieniem: "a cóż to jest, my tego nie wykorzystujemy, nas to nie dotyczy". Zgodnie z zasadą małpek - nie ma towaru - nie ma problemu.

Dość specyficznym obrazkiem na potwierdzenie tegoż faktu jest coś, co wiąże się z hasłem energooszczędność. Rok, dwa, trzy wstecz temat nie istniał. Były firmy, ale raczej związane były z izolacją dźwięko- czy energochłonną, nie z termiczną. Obecnie wchodzi projekt promocji domów energooszczędnych i pasywnych z dotacjami - i nagle masa wystawców twierdzi, że u nich wszystko jest energooszczędne, nawet jeśli patent polega jedynie na tym, że do szkieletu domu dodaje się ocieplenie o grubości iluśtam centymetrów. Czy aby pewne tematy "weszły na tapetę", potrzeba dotacji z samej góry?

2.

Brak firm z branży cementowej, szerzej - materiałów wiążących, obrazuje mizerię nie tylko targów, ale i w pewnym sensie polskiej budowlanki. Wynika to z prostego powodu - znacznie łatwiej i wygodniej jest sprzedawać szary "zwykły" cement (w sensie CEM II do CEM V) niż przekonywać klientów, że czasem lepiej kupić droższy materiał, nie tylko jako lepszy cement szary, ale w szczególności biały; sensowniej zainwestować kilka złotych więcej w dużo lepsze materiały niż kupno najtańszej fugi czy najtańszej zaprawy. Czyżby wyedukowany klient to klient wymagający, a więc gorszy, a co gorsza trudny, bo zadający za dużo zbyt trudnych pytań zaczynających się od słów "dlaczego"?

Edukacja na takich targach powinna być jeśli nie obowiązkiem, to przynajmniej bardzo ważnym punktem wystawców, firm mających jakikolwiek związek z branżą cementową (i nie tylko zresztą). Na całych targach jeden (sic!) przedstawiciel wielkiego koncernu mający chyba najmniejszy obowiązkowy kantorek schowany gdzieś z boku.

Taka przymusowa forma edukacji powinna dotyczyć wszystkich producentów klejów, zapraw czy fug cementowych, by ci rozmawiając z klientami wiedzieli, co mówią. Dla zwiedzających panele dyskusyjne czy wykłady winny być istotnym punktem takiej wizyty, oczywiście z możliwością zadawania pytań i prawem uzyskania naprawdę rzetelnej odpowiedzi na nie.

3.

Kilka stoisk, kilku wystawców było bezpośrednio związanych z zaprawami, tynkami czy fugami czy to jako ich producenci, czy je wykorzystujący jako istotne uzupełnienie oferowanych przez siebie wyrobów (-> cegła).

Próba rozmowy z osobami tzw. kompetentnymi spełza zwykle na niczym. Potrafią one powiedzieć, że nic nie wiedzą o tym, jaki jest choćby przybliżony skład zapraw (to czy bazą jest biały, czy szary cement, szybko zorientuje się ktoś siedzący w temacie), jakie właściwości ma mieć zaprawa, czy jaką ma mieć wytrzymałość.

Niby nic, ale na takich targach, ba - nawet na dowolnych innych jest to ignorancja najwyższych lotów. Przecież każda zaprawa ma zwykle zamieszczoną w internecie na stronie producenta kartę charakterystyki (lub coś co spełnia jej funkcję), w której producent ma obowiązek zamieścić przybliżony skład, oraz co istotniejsze dane techniczne obrazujące choćby przyczepność, wytrzymałość itd. To są rzeczy, które powinny być normalnie podawane, a nie ukrywane i skrywane. To i tak zostanie znalezione, a tylko jak najgorzej świadczy o producencie danego materiału (tu: cegły).

Co ciekawe, problem ten dotyczy nie tylko importerów czy sprzedawców, ale także producentów. Nie jest to problem tylko tej jednej edycji targów, ale także poprzednich. Da się go określić metodą "ja sprzedaję tylko to, a cała reszta - niech się wali świat".

Targi czy wystawy nie są kalendarzem mającym przyciągać wzrok kupującego przedstawicielką płci pięknej, ale miejscem wymiany rzetelnej informacji. Takie podejście można wybaczyć, ale także z dużą dozą dobrej woli, niewielkiemu sprzedawcy, ale nie składowi budowlanemu specjalizującemu się we wszystkim od gwoździa po dach, firmie która z tego żyje, przedstawicielstwu czy ważnemu dystrybutorowi.

4.

Czasami rozmowa zaczyna się toczyć i padają ciekawe pytania, bywa że znajdzie się nawet kompetentny technolog. Niestety - w wielu wypadkach przejawia on wyższość - "pan i tak nie osiągniesz naszego poziomu, bo taki tynk musi mieć poziom przepuszczalności na poziomie 40%". Pół biedy, jeżeli trafi na osobę z nabożną czcią traktującą słowa od osób z tytułem magistra czy inżyniera, pracującą w Bardzo Wielkiej Korporacji, zasiadającą w Bardzo Wysokim Fotelu. Znacznie gorzej jeżeli pytającym jest ktoś, kto wie jakie są wyniki badań, co znaczą pewne symbole stosowane tu czy tam, czy w końcu jak wyglądała historia dajmy na to renowacji takich czy innych typów obiektów w tym czy innym okresie. Znacznie gorzej jeżeli ten ktoś jest po rozmowach z różnymi ważnymi "w temacie".

Wiem, że na targach masa zwiedzających czy pytających to osoby raczej zielone w tych tematach, o część rzeczy pytających z racji styczności z tymi czy innymi problemami delikatnie wchodzącymi w kompetencje ważnej persony. Jest jedno ale - czasem zjawia się ktoś doskonale wiedzący o czym mówi, doskonale znający problem, pragnący porozmawiać jak specjalista ze specjalistą. Potraktowanie go w ten sposób nie zmieni jego przekonań, nie sprawi, że poczuje się głupszy, nie oznacza, że nagle zniknie z rynku. Mówi to wiele o osobie, która powinna być pomocą, służyć wiedzą i wyjaśniać problemy.

5.

Z rzadka trafia się na kogoś, kto widząc fachowca zaczyna rozmowę, cytując klasyka "szczerze jak partyzant z czekistą". Taka wymiana myśli i informacji powie więcej niż niejedno sympozjum, niejedna długa dyskusja i niejedna oficjalna wymiana zdań. Rozmowa taka bywa nieoficjalna, co znaczy, że nie da się powoływać na nią w oficjalnych relacjach, nikt jej nie potwierdzi, ale... To "ale" to często pokazanie kierunku, w którym powinien zmierzać dany rynek, kraj, czy gałąź przemysłu. Jedna rozmowa wnosi wiele więcej niż długie tyrady Bardzo Znanych, niż długie odczyty Wielkich.

Taka rozmowa została przeprowadzona. Pan, nazwijmy go K, nie zaprzeczył, że wszelkie tynki renowacyjne, czy zaprawy renowacyjne są tynkami mineralnymi z dodatkiem chemii oraz pigmentów, z racji składu - cementowych. Rozmowa przeciąga się - tak, dodatki chemiczne mają różne zadania, czasem uszczelniające, czasem wręcz przeciwnie. Odpowiada na pytania o parametry, na pytania o potwierdzenie składu uśmiecha się nieznacznie, w taki sposób, że niczego nie mówiąc mówi wszystko. Najważniejszą informację zostawia na koniec: "Wie Pan, w Niemczech nikt takich tynków nie robi na bazie szarego cementu". Kilka słów o jakości, o stabilności składu, o parametrach które pozwala osiągnąć zastosowanie białego cementu - podsumowuje dyskusję.

To jedno zdanie mówi wszystko, tym bardziej, że jest to firma z górnej, a nie dolnej półki. Te słowa oznaczają, że tak naprawdę to jakość, skład, parametry które nie są tajemnicą decydują o wszystkim.

To jedno zdanie wskazuje także, że zachowując to, co się nazywa "zgodnie z zasadami sztuki budowlanej" można samodzielnie osiągnąć bardzo dużo. Wskazuje także, że podejrzenia jednej osoby przeradzają się w pewność.

To jedno zdanie, ta rozmowa powinna być kierunkiem, w którym powinny się rozwijać targi. Każde, a zwłaszcza te aspirujące do poziomu nie tylko ogólnopolskich, ale i międzynarodowych. Targi powinny być miejscem, które ma oprócz zadań typowej prezentacji tego, co jest na rynku, wskazywać kierunki rozwoju technologii, pokazywać możliwości wykorzystania materiałów. Nie powinny bać się porównań z sąsiadami, zwłaszcza gdy ich rozwiązania są lepszej jakości niż te stosowane w Polsce. Jeżeli u nich tynki renowacyjne są z zasady produkowane na białym cemencie - przyjrzyjmy się z jakiego powodu. Jeśli okaże się, że to właśnie ten materiał powoduje, że są w efekcie tańsze, mają mniej chemii, sprawiają mniej problemów, pozwalają na wykorzystywanie tańszych systemów lub metod budowlanych - to czemu nie zastosować ich w Polsce? Jeżeli to już było - odkryjmy to na nowo i znów wykorzystajmy.

Targi powinny być panelem - miejscem spotkania, gdzie odbywa się szeroka dyskusja związana z rozwiązaniem takiego czy innego problemu.

Rzeczą oczywistą jest fakt, że tak naprawdę informacja o tym, jakie są i mogą być tematy dyskusji powinna być podana jak najwcześniej, rozesłana do kręgu osób które są lub mogą być z tym związane, by mogły się przygotować i wziąć udział w dyskusji, by coś z niej ciekawego wynikło, nie była zaś tylko jałową wymianą duserów.

Niestety jak pokazuje ostatnie kilka lat, to tylko marzenia.

Informacja o tym, że Budma ma się zmienić, pozwala snuć niewielkie nadzieje, jednakże czy coś z nadziei się ostanie, przekonamy się w przyszłym roku.













© 2012-2017    bialycement.pl
Valid XHTML 1.0 StrictValid CSS 3